Walka duchowa, którą proponują nam Chrystus i Jan od Krzyża, jest przeciwieństwem walki duchowej, jaką zwykle postrzegamy. „Walczyłem w dobrych zawodach” – pisze św. Paweł; nie chodzi o to, aby się bronić lub próbować wyzwolić się samodzielnie. Takie podejście skłaniałoby nas do poszukiwania zbawienia w nas samych, a nie w Bogu. Byłoby to ostatecznie „kuszeniem Boga”. Nasza prawdziwa i ciężka walka polega na tym, aby pozwolić Chrystusowi, w nas, w naszych sercach, wygrać tę duchową walkę. „Trudno jest pozostać małym” – pisze święta Teresa od Dzieciątka Jezus. Chodzi więc o to, aby „utopić naszych wrogów w morzu kontemplacji”, jak właśnie przeczytaliśmy. Oznacza to pełne i radykalne przyjęcie Chrystusa w naszych sercach. „To już nie ja żyję, ale Chrystus żyje we mnie” – pisze św. Paweł. Chodzi więc o to, aby otrzymać od Boga mannę słodyczy: Jezusa. Bez tych daremnych wysiłków, które narzuca nam nasza narcystyczna walka o dorównanie idealnemu obrazowi nas samych i świętości