Maja 21

„Byłem dziś rano w sklepie spożywczym i usłyszałem głośny brzęk. Będąc wścibskim, podszedłem w kierunku dźwięku i zobaczyłem, jak niektórzy ludzie szepczą i spoglądają wstecz na koniec następnej alejki. Kiedy szedłem korytarzem, zobaczyłem, że starsza pani uderzyła wózkiem w półkę z naczyniami, i wiele spadło na ziemię. Klęczała na podłodze zawstydzona, gorączkowo podnosząc odłamki, podczas gdy jej mąż odrywał kod kreskowy z każdego zepsutego naczynia, mówiąc: „Teraz będziemy musieli za to wszystko zapłacić!”.
Żal mi jej było. Wszyscy stali tak, gapiąc się na nią !! Poszedłem i uklęknąłem obok niej, mówiąc jej, żeby się nie martwiła i zacząłem pomagać jej zbierać stłuczone kawałki. Po paru minutach przyszedł kierownik sklepu, uklęknął obok nas i powiedział: „Zostawcie to, my to posprzątamy. Trzeba się zająć tobą abyś mogła iść do szpitala, żeby ktoś popatrzył na twoją ranę”.
Staruszka, całkowicie zawstydzona, powiedziała: „Najpierw muszę za to wszystko zapłacić”. …Więcej

33,7 tys.
Carboy

Przez kapłana Bóg odpuszcza grzechy a nie my sami sobie... Protestantyzmem waniajet

Jota-jotka

I kto by pomyślał...
jedno sprząta ,
drugie wspaniałomyślnie chce płacić...
Tu już jest koniec tej historii...,ubezpieczenie na towar... załatwia sprawę, niestety nie ujęte są w nim reakcje, zachowanie i niestety będzie ciąg dalszy ...tak myślę ....
Ps.
Współczuję ,,staruszce,,
żonie .

Maczek5

kiedys zbila mi sie butelka chyba whisky w sklepie i musialem za nai zapalcic- zycie to nie bajka