Do Maja 21
Szanowna Pani, wyobraźni mi nie brakuje, i od pewnego czasu mam dość duże wyobrażenie dot. skutków bezwstydu i znacznie mniejsze, ale też stosunkowo duże wyobrażenie dot. skutków współczesnych „szczepionek”, którymi faszeruje się każdego z nas już od urodzenia oraz skutków – szerzej mówiąc współczesnej „medycyny”; a miłosierdzie przejawia się również poprzez mówienie prawdy, szczególnie wtedy, gdy milczenie może przynieść ogromną szkodę ciału (co w tym momencie występuje), a szczególnie duszy, co również ma miejsce, ponieważ celem „szczepionek” jest ostatecznie zniszczenie życia duchowego (podobnie jak i celem bezwstydnej mody).
Czy chciałbyś w momencie najważniejszym aby ludzie zaczęli wytykać twe wady
Po pierwsze, to – jeżeli to „wytykanie moich wad” przyczyniłoby się do mojej poprawy (albo było szansą na to), to chciałbym, chociaż – z pewnością – przyjęcie krytyki łatwe nie jest...
Po drugie, arcybiskup już po tej stronie nie żyje, więc już „najważniejszy moment” nie ma miejsca, jest na niego za późno. Moja krytyka tutaj nic nie zmieni, ani arcybiskupa nie poprawi, ani nie zepsuje, ani nie ma wpływu na "wyrok". Wraz ze śmiercią kończy się czas zasługi koniecznej.
Natomiast ocena jego życia, a przede wszystkim niektórych jego wypowiedzi, tych bardziej brzemiennych w skutkach, jest moim prawem, a nawet obowiązkiem, aby nikomu więcej krzywda już się nie stała! Milczenie oznacza zgodę!
Abp Henryk Hoser mógł, w bardzo dużej części, jeszcze za życia, odkupić swoje winy – wygłaszając choćby jednym zdaniem – nie bierzcie „szczepionki”, to jest trucizna. Albo – mógł odesłać do rzetelnych badań, do uczciwych naukowców i lekarzy, polecając np. stronę apelnaukowcowilekarzy.pl
Nic takiego nie uczynił, do końca życia zachowywał się tak, jak akwizytor zbrodniczego przemysłu farmaceutycznego!!!
Cokolwiek uczynię bliźniemu (ochronię go lub skrzywdzę) – uczynię Panu Jezusowi!
Poza tym, wyrażenie własnego zdania (nie zamierzam płakać po śmierci tego kapłana), które nie jest pomówieniem (uzasadniłem moje zaschnięte oczodoły, przypominając fakty z życia), jest i moim i Pani prawem.
Ja nie mam pretensji do Pani, że jest Pani żal człowieka, którego ja akurat uważam za łajdaka, a już pierwszy psalm mówi o takich - szyderca.
Chyba nikt z nas nie chciałby, aby był zakaz przypominania prawdziwych, ale złych dokonań zbrodniarzy, takich jak Hitler, czy „lekarz” Mengele?
Skutki eksperymentów, które przeprowadzał ten ostatni, są niczym w porównaniu do obecnych eksperymentów medycznych, a do których „zachęcał” Abp Henryk Hoser i to w czasach „pokoju”.
„Dziełem” Mengelego była śmierć kilku tysięcy osób. „Dziełem” dotychczasowych szczepionek jest śmierć setek tysięcy ludzi i kalectwo milionów (w USA już 30% dzieci ma autyzm, nie licząc innych „przypadłości”, które są bezpośrednio skutkiem szczepień), a skutkiem obecnych „szczepionek” na „kowid” będzie, w ciągu góra kilkunastu lat, śmierć i kalectwo miliardów ludzi na całym świecie.
O tym nikomu nie wolno milczeć, niezależnie od tego, jak dobrym człowiekiem ktoś był, poza „działalnością” „medyczną”...