Nie wierzę w objawienia kolumbijskiej zakonnicy i to, że Benedykt XVI się jej objawił i przekazał testament, to religijne nie do przyjęcia. To jakaś paranoja, testamentu nie ogłasza się po śmierci. To pachnie zaplanowanym oszustwem i prowokacją. Zza grobu już się nie decyduje o doczesności. A Benedykt na dodatek ,,spowiada się,, po śmieci. To przeczy wszelkim religijnym i logicznym normom, po to tylko żeby wzbudzić niepokój i zamieszanie.