Wielu nie polaków stało się „polakami” zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej.
Znana jest historia zmiany nazwisk zaraz po wojnie. Nigdzie nie znajdziemy informacji na temat skali tego procederu. Według mojego przeświadczenia, to skala była ogromna. Ogromna grupa ludzi, która przyjechała do nas na sowieckich czołgach, chciała ukryć swoje pochodzenie i wtopić się w polską społeczność. Bardzo dobrze mówili po polsku, bo w Polsce się wychowali i tylko dotychczasowe nazwisko i imię świadczyło o tym, że Polakami nie są. No a żeby rządzić Polakami, to dobrze by było udawać, że się „polakiem” jest. Nie mam nic przeciwko takim, którzy działali w interesie Polaków, bo faktycznie czuli się Polakami, chociaż pochodzenie mieli inne. No ale zdecydowana większość tych, co zmieniali swoje nazwiska, to działała ze szkodą dla Polaków i w interesie nacji, z której się wywodzili. Przez 45 lat PRLu zawładnęli pod osłoną sowieckich czołgów to wszystko, co ma związek z władzą. Poprzez judaszowe pieniądze deprawują Polaków aby sprzedawali swój własny Naród i prześladowali ludzi bez powodu. Palą dzisiaj świece chanukowe na oczach świata i plują nam w twarz. Ci, co się sprzedają, to nie są już Polakami, to są „polacy” - judaszowe sprzedawczyki. Hanukowe plemię, to nie jest naród, to jest stan umysłu.